Felix wziął leżące na stoliku menu kawiarni Zbędne Kalorie i zaczął je przeglądać. Menu było złożonym na pół arkuszem kartonu formatu A4 i zawierało nie więcej niż dwadzieścia pozycji. Net i Nika przyglądali mu się podejrzliwie.
Prawie od razu obok stolika pojawiła się pani Basia.
– Co dla was kochani?
– Poprosimy cztery herbaty z cytryną – powiedział Felix, nie podnoszą wzroku znad menu.
Pani Basia z uśmiechem skinęła głową i odeszła. Przyjaciele spojrzeli na niego pytająco. Net uniósł dłoń z trzema wyprostowanymi palcami.
– Ile palców widzisz?
– To… dla Laury. Gdyby przypadkiem przyszła.
Kawiarnia Radioaktywna pulsowała głośną muzyką. Zamiast roślin, zapamiętanych przez przyjaciół z poprzedniej wizyty, dekorację stanowiły rury, z których co chwilę wydobywała się para, podświetlona jaskrawym zielonym światłem. Zapewne miało udawać radioaktywność. Były też uszkodzone zbiorniki i wygięte nieznaną eksplozją kratownice. Alarmowe koguty zamiatały sufit czerwonymi smugami.
– To jakiś cyrk – stwierdził Felix. – Instytut Badań Nadzwyczajnych zamienił się w lunapark.
Wydawnictwo Powergraph opublikowało swoje dokładniejsze plany wydawnicze na ten rok. Wśród planowanych książek jest też następna część Felixa, Neta i Niki. Czytajcie tutaj.
