Własne avatary

Małe usprawnienie-uprzyjemnienie estetyczne: jeśli chcecie używać własnego avatara, możecie założyć sobie konto tutaj.

Felix, Net i Nika oraz Świat Zero - fragment #2

2011/08/29

Zapowiedzi, Książki

Felix wziął leżące na stoliku menu kawiarni Zbędne Kalorie i zaczął je przeglądać. Menu było złożonym na pół arkuszem kartonu formatu A4 i zawierało nie więcej niż dwadzieścia pozycji. Net i Nika przyglądali mu się podejrzliwie.
Prawie od razu obok stolika pojawiła się pani Basia.
– Co dla was kochani?
– Poprosimy cztery herbaty z cytryną – powiedział Felix, nie podnoszą wzroku znad menu.
Pani Basia z uśmiechem skinęła głową i odeszła. Przyjaciele spojrzeli na niego pytająco. Net uniósł dłoń z trzema wyprostowanymi palcami.
– Ile palców widzisz?
– To… dla Laury. Gdyby przypadkiem przyszła.
– Nie chcę cię martwić, ale prawdopodobieństwo przypadkowaego spotkania w przypadkowym miejscu o przypadkowej godzinie… Czekaj, zaraz to policzę.
– We wtorki chodzi na jakiś kurs, a potem jedzie na lekcję jazdy konnej – odparł Felix, studiując uważnie menu. – Tu obok ma przesiadkę.
Net przyglądał mu się podejrzliwie.
– Znasz to menu na pamięć – zauważył.
Felix odłożył kartę.
– No. – Zaplótł palce. – Także wpadnie na chwilę.
– Nie musisz jej przed nami ukrywać.
– Wy czasem chodzicie do kina beze mnie – odparował Felix.
– No ale to co innego. My to… my.
– Jakoś nie widzę specjalnej różnicy.
Felix poderwał się, drzwi bowiem otworzyły się i do kawiarni weszła Laura.
– Cześć. – Odwinęła szalik z szyi, rozpięła kurtkę lotniczą i rzuciła na ziemie torbę wojskową. Przysiadła się do stolika. – Nie całuję, żeby nie zarazić. Trochę mnie jeszcze kręci w nosie.
Felix również usiadł. Nie bardzo wiedział, co powiedzieć. Na szczęście pani Basia właśnie przyniosła na tacy cztery filiżanki i parujący dzbanek. Chwilę rozstawiała przed nimi filiżanki, dzbanek, spodeczek z cytrynami i miseczkę z cukrem trzcinowym.
– Zaparzy się za dwie minuty – poinformowała i odeszła.
– Mam trzy – powiedziała Laura.
– Jeździsz konno? – zapytał Net.
– Uczę się. Już umiem wrzucać trójkę.
– A wsteczny?
Felix kopnął Neta pod stołem.
– Wsteczny jest trudniejszy – odparła Laura. – Mam tu przesiadkę co wtorek. – Kciukiem wskazała w bok. – Mogę się przesiąść w kilku miejscach, więc czemu nie tu. Według rozkładu oba autobusy przyjeżdżają o tej samej porze. Czyli losowa sprawa, który będzie pierwszy. Więc się nie spinam, tylko jeden odpuszczam. Przyjeżdżam na miejsce spóźniona o minutę, czyli jest OK.
– Koń nie używa zegarka – przyznał Net, a Felix zastanawiał się, czy nie kopnąć go ponownie. – To dlaczego się nie spotykamy?
– Bo to przystanek z drugiej strony – wyjaśnił Felix. – Ten, na którym wysiadamy rano…
– Minęły dwie minuty. – Laura wrzuciła cytrynę do filiżanki i zalała nie do końca zaparzoną herbatą. – Przyda się witamina C.
– Minęła najwyżej minuta – stwierdził Felix. – A temperatura właśnie zlikwidowała całą witaminę C.
– Wiem. Nie psuj mi placebo. Jak się dowie mój organizm, to się gorzej poczuje.
Zaczęła dmuchać na herbatę, a potem pić ją malutkimi łyczkami. Wypiła do połowy i odstawiła filiżankę.
– Dobra, lecę. Nie wypada, żeby starszy pan czekał.
– Starszy pan?! – Felix uniósł brwi.
– O koniu mówię. – Laura już wstała i owijała się szalikiem. – W tym roku przechodzi na emeryturę.
– Aha. – Felix też wstał. Potarł nos, żeby ukryć lekkie zakłopotanie. – Dobrze się wczoraj bawiłaś?
– O ile można się dobrze bawić, mając trzydzieści osiem stopni. Chyba nie jesteś zły?
– Trzydzieści osiem? I teraz idziesz pojeździć konno? Znów będziesz chora.
– Choruję dwa razy w roku. Na jesień i na wiosnę. I zawsze trwa to góra trzy dni, czyli już po wszystkim. Cześć, nie całuję, żeby nie zarazić.
Posłała Felixowi całusa dłonią, pomachała Netowi i Nice, po czym wyszła. Felix odprowadził ją wzrokiem i usiadł, gdy zniknęła za framugą okna.
– Konia zarazisz – rzucił za nią Net, kiedy był pewien, że dziewczyna tego nie usłyszy. – Trochę hiperaktywna, nie?
– A ty jesteś hiperdowcipny – zauważył Felix.




Blog